POWIATOWY RZECZNIK KONSUMENTÓW RADZI...

16.04.2013

E-sądy a roszczenia przedawnione


Od kilku lat działa w Polsce inny wymiar sądownictwa. Sądy elektroniczne, zwane potocznie e-sądami powołane zostały dla usprawnienia procesu orzekania w sprawach cywilnych, które przed sądami rejonowymi trwały niejednokrotnie po kilka lat, czyli- za długo.


Powszechnie wiadomo, że sądy rejonowe „zatkane” są tysiącami spraw dotyczących niejednokrotnie niewielkich sum pieniężnych, co powoduje że tempo orzekania pozostawia wiele do życzenia. Problem bierze się stąd, że prawo procesowe nie różnicuje spraw według tak zwanej „wartości przedmiotu sporu”, więc każde powództwo- bez względu na kwotę roszczenia, podlega takiej samej procedurze.


W intencji usprawnienia orzekania Minister Sprawiedliwości powołał kilka lat temu sądy orzekające w trybie elektronicznym.
Wystarczy na skrzynkę mailową e-sądu przesłać drogą elektroniczną pozew wraz dokumentującymi zgłoszone roszczenie skanami załączników i uiścić stosowną opłatę, aby sąd elektroniczny na tej podstawie wydał nakaż zapłaty w postępowaniu upominawczym zasądzający od pozwanej osoby zgłoszone pozwem roszczenie.


Wydany nakaz zapłaty przesyłany jest wraz z wydrukiem pozwu osobie pozwanej drogą pocztową, a pozwany może ustosunkować się do nakazu zapłaty w formie sprzeciwu w terminie 14 dni od daty doręczenia nakazu. Sprzeciw taki może być przesłany na adres sądu elektronicznego drogą pocztową lub też elektronicznie, a jego zgłoszenie w terminie powoduje uchylenia zaskarżonego nakazu zapłaty.


Sądy elektroniczne „przerabiają” w ciągu roku kilkaset tysięcy spraw, więc ich „moce przerobowe” są znacznie większe od sądów zwykłych. Wydaje się, że wszyscy powinni być zadowoleni z takiego usprawnienia, lecz - jak to zwykle bywa, jeżeli jest dobrze, to zawsze może być lepiej, bo każdy kij ma dwa końce.


Otóż, korzystając z dostępności do uzyskania orzeczeń sądowych, bardzo uaktywniły się wszelkiego rodzaju firmy zajmujące się obrotem wierzytelnościami i wykorzystują drogę elektroniczną do uzyskania orzeczeń dotyczących roszczeń, które eufemistycznie nazwać można niejasnymi. Firmy te, skupując od innych podmiotów gospodarczych (banków, operatorów telekomunikacyjnych, pośredników handlowych) tak zwane wierzytelności, nie weryfikują ich zasadności i wymagalności, pozostawiając ten kłopot „dłużnikom”. Bo dłużnikiem może być każdy, niezależnie od tego czy rzeczywiście posiada realne zadłużenie. Często jest tak, że wspomniane firmy zgłaszają do e-sądów powództwa z celowo zatajonymi aktualnymi danymi adresowym strony pozwanej, co powoduje, że korespondencja sądowa kierowana jest na taki adres, pod którym pozwany od dawna nie zamieszkuje i po zwróceniu jej do sądu deponuje się ją w aktach sprawy ze skutkiem doręczenia, a sam nakaz zapłaty uzyskuje prawomocność. Rzekomy dłużnik dowiaduje się o wydaniu takiego nakazu i jego uprawomocnieniu dopiero wówczas, gdy komornik sądowy zajmuje mu wynagrodzenie, emeryturę lub rachunek bankowy, czyli o wiele za późno.
Stałą praktyką firm windykacyjnych jest kierowanie do e- sądów roszczeń, które nie podlegają dochodzeniu na drodze sądowej, czyli roszczeń przedawnionych.


Przedawnione roszczenia majątkowe, usankcjonowane nakazami zapłaty wydanymi w trybie elektronicznym mogą dotyczyć nawet kilkudziesięciu procent tych orzeczeń sądowych. Przedawnienie roszczenia, w pewnym uproszczeniu polega na tym, że na skutek upływu czasu wierzyciel traci możliwość skutecznego egzekwowania swoich praw wobec dłużnika.
Przepisy prawa materialnego (art. 117 Kodeksu cywilnego) ściśle definiują pojęcie przedawnienia roszczenia oraz określają możliwość uchylenia się dłużnika od jego spełnienia, a art. 118 tego Kodeksu wskazuje terminy upływu przedawnienia roszczeń poszczególnych rodzajów świadczeń. Zgodnie z definicją wskazaną w art. 117§2 Kodeksu cywilnego, po upływie przedawnienia roszczenia dłużnik może uchylić się od jego zaspokojenia jedynie wówczas, kiedy przed sądem podniesie zarzut przedawnienia. Istotnym jest, że przedawnienie nie działa „z automatu”: sąd orzecze obowiązek zaspokojenia świadczenia, nawet wówczas, kiedy z okoliczności sprawy i przedłożonych przez stronę powodową dowodów wynikać będzie jednoznacznie, że zgłoszone roszczenie uległo przedawnieniu. Aby sąd uznał zarzut przedawnienia, musi być ten zarzut zgłoszony przez stronę pozwaną. Terminy przedawnienia roszczeń majątkowych są zróżnicowane.
Ogólny termin przedawnienia wynosi lat 10 i dotyczy między innymi roszczeń wywodzących się ze spowodowania szkody majątkowej. Dla świadczeń okresowych (raty kredytu bankowego, należności abonamentowe za świadczone usługi telekomunikacyjne) termin przedawnienia wynosi lat trzy. Po takim samym czasie przedawniają się roszczenia z zawartych umów ubezpieczenia.


Roszczenia ze sprzedaży dokonanej w zakresie działalności sprzedawcy ulegają przedawnieniu po terminie lat dwóch.
Przedawnienie roszczenia może uleć przerwaniu przez czynność prawną dłużnika.
Bieg przedawnienia przerywają: każda czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju oraz uznanie roszczenia przez dłużnika w formie częściowej zapłaty albo zawarcia ugody o spłacie zobowiązania.
Dlatego właśnie firmy windykacyjne kuszą swoje „ofiary” rezygnacją z należnych odsetek naliczonych od zobowiązania, jednakże za cenę zawarcia pisemnej ugody o ratalnej spłacie żądanej należności głównej.
W tym miejscu podkreślić należy, że upływ terminu przedawnienia nie powoduje, że uległe mu roszczenie znika jak kamfora.
Roszczenie to nadal istnieje, jednakże przekształca się w tak zwane „roszczenie niezupełne”, które cechuje się niemożnością jego egzekucji na drodze przymusu prawnego.


Jeżeli dłużnik zdecyduje się zaspokoić roszczenie przedawnione, to wierzyciel przyjmujący takie świadczenie „jest na prawie”, aby je przyjąć a samo świadczenie będzie mu przysługiwało z mocy prawa (nie ulegnie tzw. bezpodstawnemu wzbogaceniu), zaś dłużnik pozbawiony będzie w takiej sytuacji roszczenia zwrotu tego świadczenia przez wierzyciela.
Mam pełną świadomość, że użyta w niniejszym felietonie terminologia może okazać się nieco trudną i zawiłą dla przeciętnego czytelnika, jednakże zamiarem moim jest zasianie w głowach Naszych Drogich Czytelników pewnego fermentu i poddania zastanowieniu- czy każde zgłoszone wobec nas żądanie zapłaty jest uzasadnione i może w przyszłości skutkować niemiłymi konsekwencjami natury prawnej i finansowej?


Z pewnością każdy z nas ma szerokie pole do obrony przed nieuzasadnionymi roszczeniami, choćby posiadającymi formę orzeczeń sądowych, jednakże aby z tych możliwości skorzystać, musimy mieć świadomość możliwości obrony.

 

Janusz Kuliberda, powiatowy rzecznik konsumentów

(tekst przygotowany dla kluczborskiego „Spikera”).

 

 

2007 © Starostwo Powiatowe w Kluczborku