strona główna

15.03.2016

800 udzielonych porad rocznie

 

- Ludziom trzeba pomagać, zwłaszcza, że umowy kupna sprzedaży są skomplikowane - mówił swego czasu Janusz Kuliberda Powiatowy Rzecznik Konsumentów w obszernym wywiadzie dla Nowej Trybuny Opolskiej. 15 marca obchodzimy Światowy Dzień Konsumenta.

Z tej okazji Janusz Kuliberda gościł w porannej audycji TVP3 Opole. Oto link: http://opole.tvp.pl/24380097/15-marca-2016

 

A my przypominamy wywiad o jego pracy na łamach Nowej Trybuny Opolskiej. Oprócz udzielania porad konsumentom (średnio ok. 800 rocznie), odpowiedzi na najczęściej zadawane przez Klientów pytania można znaleźć na naszej stronie
w zakładce "Powiatowy Rzecznik Konsumentów radzi" i w cyklu poradnikowym na łamach gazety "Spiker".

 



NTO: - Kim Pan jest ? Psychologiem, prawnikiem? A może dobrze obeznanym w przepisach konsumentem?

- Jestem hybrydą. Kimś kto jest połączeniem tych trzech ról. Przede wszystkim chyba jednak psychologiem. Inaczej nie można dobrze wykonywać tego zawodu, bo ludzie którzy do nas przychodzą, są zwykle pod wpływem emocji, mają poczucie krzywdy, a także boją się, że spotka ich coś złego. Ale wystarczy zorientować się w sytuacji, aby uspokoić, że sprawy nie mają się źle
i że mój konsument ma duże szanse, by dojść swoich praw. (...) Często klienci dużo mi o sobie opowiadają, to są bardzo osobiste rozmowy. Uważam, że tak - a nie jedynie na podstawie papierów - dojdzie się do meritum sprawy, rozpozna się ją właściwie pod względem merytorycznym. Mam już 15 lat praktyki jako rzecznik praw konsumenta, wiem co mówię.


NTO: - Proszę o przykłady?

- Jedna Pani chodzi przychodzi do mnie od kilku lat. Zwykle z coraz to nowym kłopotem. Wiem, że syn jej wyjechał za granicę, ale nie wymeldował się i pozostawił tu spore długi. Kiedy komornik się o nie upominał, poznaliśmy się po raz pierwszy. Wówczas udało się zareagować i egzekucja komornicza z majątku matki, bo w jej domu jest zameldowany syn, była bezskuteczna. Wiem, że tej kobiecie jest wciąż bardzo ciężko, ma fatalną sytuację materialną, ledwo ciągnie koniec z końcem. No i ma też długi - wynikające chociażby z krótkoterminowych pożyczek. Nie ma szans, aby starsza, osamotniona osoba, która żyje z dnia na dzień, mogła się rozeznać w kruczkach prawnych i w treści wszystkich pism, jakie do niej przychodzą, a co rusz dostaje jakąś decyzję: a to sądową, a to administracyjną. Trzeba być czujnym. Ustaliliśmy, że będzie mnie odwiedzać raz na jakiś czas i przynosić teczkę dokumentów, wszelkiej korespondencji.

NTO: - I ?

- I właśnie wyszła ode mnie bogatsza o 17 tys. zł. Przeglądamy papiery i widzę dość świeże pismo - orzeczenie sądu
w postępowaniu upominawczym. Pytam: co to? A ona - to w starej sprawie, już to Panie Januszu, załatwiliśmy. Nie daje za wygraną, wczytuję się w pismo i widzę, że mamy niezły pasztet. Gdyby pani nie odwołała się od tego pisma w ciągu 2 tygodni, to otrzymałaby tytuł egzekucyjny na należność, która z 17 tys. zł urosłaby do 34 tys. zł. To pismo było powtórnym zasądzeniem kwoty długu już egzekwowanego. Uświadomiłem jej to (...)


NTO: - Konsument musi ufać swojemu rzecznikowi?

- Oczywiście. Nawet jak konsument przyjdzie do mnie pierwszy raz, to trzeba zdobyć zaufanie jak najszybciej. Tym bardziej, że przychodzą osoby starsze, schorowane, osamotnione... (...) Jest taki pan Zbyszek (imię zmienione - od red.) Ma 70 lat, jest nieco zniedołężniały, również pod względem umysłowym. Widać, że nie ogarnia tych wszystkich przepisów i klauzuli, które czyhają na nas na każdym kroku. Zresztą... kto obecnie je w stu procentach ogarnia? No więc miał podpisaną umowę
z dostawcą energii elektrycznej, nazwijmy go - alternatywnym. Z papierów jakie do mnie przyniósł, nie wynikało, czy umowa jest terminowa i jak ją można rozwiązać. Pan Zbyszek chciał tymczasem wrócić do swego poprzedniego dostawcy energii. No cóż, podpowiedziałem, jakich dokumentów ma szukać, jakoś ustaliłem wszystkie kwestie prawne i w jego imieniu sporządziłem odpowiednie wnioski.


NTO: - Rzecznik nie powinien wyręczać obywatela, jedynie wspierać go w kwestii dochodzenia swoich praw.

- Tego człowieka nie można było zostawić samego sobie. Nie można było go odesłać. To usprawiedliwia moje pozaustawowe zachowanie.

NTO: - Ile Pan miesięcznie pisze takich pism...?

- Marzec jest specyficznym miesiącem. Napisałem już 40 sprzeciwów do nakazów zapłaty w postępowaniu upominawczym
w sprawach klientów słynnej firmy PTS - teraz Polska Telefonia Stacjonarna, kiedyś Telekomunikacja Dzień Dobry. Wiele osób dało się złapać na ich ofertę. Dzwonili po ludziach, proponując nową, lepszą umowę na telefon i ludzie, zwłaszcza starsi, często się zgadzali. Nowe warunki okazały się gorsze, ale nie można było z nich zrezygnować, chyba, że płacąc wysokie kary. Ci, którzy jednak umowy zrywali, byli natychmiast ścigani przez PTS karami, wezwaniami do zapłaty itd. W sądach PTS przegrywa. Mam już w komputerze gotowy wzór pism i sprzeciwów w sprawach PTS.


NTO: - Jak Pan zdobywa zaufanie swoich konsumentów?

- Różnie. Jednej pani dałem na przykład moje pisemne oświadczenie, że jeśli nie uda mi się pomyślnie załatwić jej reklamacji, zapłacę równowartość reklamowanego towaru. To było 490 zł.

NTO: - Słucham?!

– Pani od początku była sceptycznie nastawiona, nie wierzyła, że uda się wygrać. Powtarzała, że nie ma szans i że ja też niewiele zdziałam, bo przecież za firmą, do której zwracaliśmy się z reklamacją produktu, stoi cały sztab prawników, a ja jestem sam. Dałem jej oświadczenie, jedyne takie w mojej praktyce. To nie była brawura. Byłem po prostu pewien swej wiedzy i tego, że reklamacja zostanie uznana. I została uznana.


NTO: - Odmówił Pan kiedyś komuś wsparcia?

- Jestem prawnikiem i wiem, że należy się kierować zasadą: dura lex, sed lex, a więc twarde prawo, ale prawo. Ta rzymska zasada prawnicza wyraża absolutną nadrzędność norm prawa i przepisów, bez względu na ich uciążliwość.

NTO: - Jak to, to nie liczy się duch prawa?

- Przez wiele lat studiowania prawa i jego praktykowania nie słyszałem o duchu prawa, tylko o jego literze. I trzymam się litery prawa. Co nie znaczy, że nie pomagam ludziom.

NTO: - Rozmawiamy, a do pana ciągle telefony...

- No właśnie przerwijmy na chwilę. Dzwonią moi konsumenci.
(po chwili)

NTO: - Przysłuchiwałam się, znów ta Telefonia.

- Dokładnie, mam tych spraw tyle, ile reklamacji butów, a nawet więcej. Umówiłem się, że mój konsument przyjdzie po gotowy już sprzeciw, pozostanie potem wysłać list. Nawet kopertę zaadresuję.

NTO: - Jednak czasem Pan odmawia, w jakich sprawach?

- Dotyczy to głównie obrotu używanymi samochodami. Uważam, że jest z tym spory problem, ale wina leży także po stronie nabywców. Otóż kolejna zasada prawna mówi o tym, że przy zawieraniu umów, obie strony powinny zachować należytą staranność. Jeśli ktoś kupuje używane auto i nie zwraca uwagi na stan techniczny tego samochodu, nie chce przeprowadzać, nawet na swój koszt, badań technicznych, a to wydatek raptem 50 zł, to do kogo ma mieć pretensje, że kupił auto do remontu? Przecież wiedział, że kupuje samochód z przeszłością, być może powypadkowe. Kupił więc z w ciemno, a następnie chce się wycofać z transakcji. Tego nie da się załatwić (...)

NTO: - Ostatnio mieliśmy zmianę przepisów prawa konsumenckiego. Spotykam się z różnymi ocenami - jaka jest Pana?

- Pozytywna, bo konsumenci zyskali jeszcze większą ochronę swoich praw. Najważniejsze zmiany to wydłużenia prawa do odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorcy lub na odległość z 10 do 14 dni, oraz wymóg uzyskania wyraźnej zgody konsumenta na wszelkie dodatkowe płatności. Poza tym konsument, który kupi wadliwy produkt, składając reklamację może sam wybrać między naprawą, wymianą, obniżeniem ceny a odstąpieniem od umowy. Ale jest też pewna sprzeczność.
W kodeksie cywilnym wciąż zostają utrzymane dwie rękojmie: cywilnoprawna oraz konsumencka. Ta pierwsza dopuszcza możliwość odstąpienia od umowy kupna - sprzedaży. Ta druga - już nie. A przecież wobec prawa wszyscy powinni być równi.

 


NTO: - Pomyślałam, że Światowy Dzień Konsumenta powinien być świętem rzeczników takich jak Pan...

(wywiad przeprowadziła Ewa Bilicka - NTO, 13.03.2015)
 

 

Czy wiecie, że...

Po raz pierwszy Światowy Dzień Konsumenta obchodzono w 1983 roku, w rocznicę przemówienia prezydenta Johna Kennedy'ego wygłoszonego w 1962 roku w Kongresie. Dotyczyło ono projektu ustawy o ochronie praw konsumentów: do informacji, do bezpieczeństwa, do reprezentacji. Z jego ust padło słynne stwierdzenie: konsumenci to my wszyscy.

800 889 866 - to numer infolinii konsumenckiej
porady@dlakonsumenta.pl – to adres, pod który można kierować pytania w sprawach konsumenckich.

 


Oprac. M. Kluf


 


 

 

 

 

 


Archiwum wydarzeń:

2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015

2007 © Starostwo Powiatowe w Kluczborku