strona główna

05.01.2017

Za nami 10 lat

 

"Miał 36 lat, zaczynał z budżetem o połowę mniejszym niż obecny..." - rozmowę z Piotrem Pośpiechem, starostą kluczborski, który 10 lat temu objął to stanowisko, o tym co jest najtrudniejsze w byciu starostą, o powiecie widzianym z perspektywy dekady, a także "10-lecie w pigułce" przeczytacie w "Kulisach Powiatu" z 5 stycznia 2017 r.

 

 

 

        

Kliknij, aby powiększyć

 

 

 

- Ile miał Pan lat obejmując 10 lat temu stanowisko starosty kluczborskiego?

- To było dokładnie 18 grudnia 2006 r. Miałem wtedy 36 lat. Wiele osób zwracało na to uwagę, więc sprawdziłem wówczas ilu mam rówieśników w skali kraju, okazało się że bardzo niewielu. Byłem więc jednym z najmłodszych starostów w Polsce, ale
z tej „przypadłości” wszyscy się szybko leczymy.
 


- W jakiej sytuacji był powiat kluczborski?

- Było pod wieloma względami trudniej niż dziś. Przypomnę, że zostałem wybrany na stanowisko starosty po dość trudnych
i burzliwych wyborach. Rada Powiatu była wówczas mocno podzielona, więc nie pracowało się łatwo. Do tego skromny budżet – 46 mln zł i duże obciążenia wynikające z przekształcenia szpitala i przejęcia jego zadłużenia. Część już była spłacona, ale część w wyniku sądowych sporów zagrażała nam w sposób istotny. Z takim bagażem zaczynałem. Dziś budżet jest o 30 mln większy. Wydatki na inwestycje skoczyły z 2,5 mln zł w 2007 roku na prawie 13 mln w roku 2016.


- Gdyby miał Pan ułożyć listę 10 inwestycji, projektów najważniejszych dla minionych 10 lat?

- Wszystko było ważne, potrzebne! Może posłużę się innym kryterium: co wymagało największej odwagi, to z pewnością przejęcie PKS-u od Skarbu Państwa. Mało czas na decyzję, sporo niewiadomych. Zrobiłem to i nie żałuję. Uratowaliśmy miejsca pracy, wyprowadziliśmy spółkę na prostą. Potem urodził się pomysł wybudowania nowego dworca PKS i Inkubatora Przedsiębiorczości w jednym, z lokalami do wynajęcia dla początkujących miejscowych firm. To była trudna decyzja, ale się powiatowi opłaciła.

Wyremontowanie w krótkim czasie wszystkich budynków oświatowych, które są własnością powiatu w ramach dużego projektu realizowanego z prywatnym partnerem, też nie było decyzją prostą, bo w takiej formie robiliśmy to jako jedni z pierwszych
w Polsce. Gdybyśmy w to nie weszli, modernizacja tych obiektów, absolutnie konieczna, byłaby rozłożona na wiele lat.

Kolejne 160 km wyremontowanych dróg powiatowych i wielu obiektów drogowych przez te 10 lat może nie wymagało odwagi, ale dużej determinacji w walce o dotacje. Bo mamy tych dróg łącznie znacznie więcej niż inne powiaty, a możliwości finansowe podobne. Do dziś zainwestowaliśmy w nie ponad 56 mln zł. Dla zobrazowania to równowartość na przykład 11 hal sportowych.

Przegląd najważniejszych inwestycji czy zadań, siłą rzeczy w pigułce, przywołano w też numerze "Samorządowca", stąd może nie będą wyliczał.
 


- Jakieś potknięcia...

- Oczywiście zdarzają się. Nie myli się tylko ktoś , kto nic nie robi. Potknięcia dotyczyły w głównej mierze zmieniającej się sytuacji prawnej w wielu dziedzinach życia. Takim dobrym przykładem tych ciągłych zmian jest ochrona zdrowia. Ciągle działamy w stanie jakiegoś wyczekiwania, ciągle są jakieś zapowiedzi nowych rozwiązań, po czym one nie następują, albo następują w sposób daleki od oczekiwanego. Mieliśmy już prawie załatwioną karetkę dla Byczyny, a tu znowu informacja, że nie ma pieniędzy, a zmiany w systemie sprawią, że będzie on działał inaczej, ale pytam jak? Przecież my tylko oczekujemy jakiejś przewidywalności i stabilności. Kilka razy na przestrzeni lat utknęliśmy także w sporach sądowych z administracją państwową i trzeba je było prowadzić ze zmiennym szczęściem przez dłuższy okres czasu. Wszystko na fali nowych przepisów
i różnych ich interpretacji.
 


- A jeśli mowa o ochronie zdrowia – co się zmieniło przez te 10 lat?

- Służba zdrowia to trudny temat. Jako pacjenci mamy swoje oczekiwania co do oferty czy jakości usług. Ale to, że szpital przetrwał zawdzięczamy przekształceniu i przejęciu przez powiat zadłużenia szpitala. Kiedy zostałem starostą było to dużym obciążeniem dla budżetu. Spłacaliśmy dług przede wszystkim z pieniędzy zewnętrznych, jednocześnie staraliśmy się wzbogacić ofertę dla pacjentów o działalności, których wcześniej nie było. Udało mi się nawiązać współpracę z prof. Marianem Zembalą, ściągnąć do nas wybitnych specjalistów i utworzyć od zera oddział kardiologii interwencyjnej. To samo ze stacją dializ, czy innymi dodawanymi przez te 10 lat działalnościami medycznymi.


- Co jest najtrudniejsze w byciu starostą?

- Na pewno – odpowiedzialność. Każdy samorządowiec ponosi ogromną odpowiedzialność osobistą i o czym warto przypomnieć - majątkową za to co robi. Zarządza się ogromną organizacją, w której pracują setki ludzi. Mowa tu , nie o samym starostwie, tylko o całej strukturze organizacyjnej powiatu i wszystkich jego zadaniach i jednostkach. Będąc samorządowcem ma się dużo większe podyktowane przepisami ograniczenia niż menadżer dużej firmy. Każda decyzja, to co robimy na co dzień wiąże się raz - z odpowiedzialnością wobec ludzi na rzecz których pracujemy, dwa - wobec organów kontroli i nadzoru i innych instytucji publicznych. Pamiętajmy, że zarządzamy środkami publicznymi i wątpliwa nie może pozostać żadna wydana złotówka.
 


- Powiatom jest trudniej niż gminom?

- Nie wiem czy trudniej. Burmistrzowie wykonują równie ciężką pracę, poziom odpowiedzialności jest taki sam. Przy okazji chciałbym wszystkim kolegom samorządowcom, z którymi miałem lub mam okazję współpracować przez te 10 lat serdecznie podziękować. Jesteśmy w powiecie, gdzie ta współpraca układa się dobrze, nie jesteśmy nadmiernie rozpolitykowani, a to jest wartość. W sprawach samorządowych zawsze dochodzimy do porozumienia, w dobrej atmosferze i za to dziękuję! Nie musimy sobie wpadać w ramiona, ale musimy szanować swoje racje i brać je pod uwagę. A co do trudności, może troszkę zazdroszczę gminom większych możliwości kształtowania dochodów własnych, wpływu na ich wielkość. Tu powiaty, z resztą województwa samorządowe też, mają dużo mniejsze możliwości i to czyni pracę w powiatach o wiele trudniejszą.


- Jakie plany na kolejny rok? Jest wśród nich duży projekt za 50 mln zł...

Dalsza praca na rzecz poprawy stanu naszych dróg, także w zakresie bezpieczeństwa na nich. Wspólnie z innymi samorządami, a jest nas w sumie 14, przygotowaliśmy ogromny projekt z niskiej emisji, polegający na poprawie drobnej infrastruktury komunikacyjnej i wymianie taboru autobusowego. Wartość projektu to ponad 50 mln zł, a dofinansowanie, o które się ubiegamy sięga 42,5 mln zł, powiat jest liderem tego projektu, więc jego realizacja w ciągu najbliższych dwóch lat będzie na pewno sporym wyzwaniem i przyniesie wiele satysfakcji. Zapewniam, że tych pozytywnych działań będzie dużo więcej i o wszystkich będziemy mieszkańców sukcesywnie informować. A na koniec chciałbym podziękować za te 10 lat swoim współpracownikom, z którymi dzieliłem los zawodowy i problemy przez te 10 lat. Wiem dobrze, że można mieć najlepsze pomysły i szczerą wolę, ale trzeba jeszcze mieć wokół siebie ludzi, którzy zechcą je zrozumieć i podjąć trud realizacji. Ogromnie Wam wszystkim i każdemu z osobna dziękuję! Mam tu na myśli moich współpracowników w Starostwie
i w jednostkach organizacyjnych powiatu. Osobne podziękowania za współpracę kieruję do Pań i Panów radnych, tej
i poprzednich kadencji. Mieszkańcom naszego powiatu z całego serca dziękuję za zaufanie.

 

Oprac. M. Kluf


 

 

 

 

 

 


Archiwum wydarzeń:

2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016

2007 © Starostwo Powiatowe w Kluczborku